wtorek, 14 lutego 2017

"Martwe dusze" Mikołaj Gogol




Dziękuję @booksforlynch (instagram) i twórcom serialu Gilmore Girls za listę książek, które czytała Rory Gilmore.
I oczywiście Mikołajowi Gogolowi za tą świetną powieść. Bardzo żałuję, że nie została dokończona.

Powieść to dzieło życia Gogola. Miała być trylogią, jednak pozostał tylko pierwszy tom. Opowiada o pozornie bezbarwnym, układnym urzędniku Czyczykowie (w innym przekładzie Cziczikow), który podróżuje po mieście NN w poszukiwaniu martwych dusz.

"I oto, w taki sposób powstał w głowie naszego bohatera dziwny zamysł, za który, nie wiem, czy będą mu czytelnicy wdzięczni, ale jak autor jest wdzięczny, to nawet trudno wyrazić, bo cokolwiek by się powiedziało, gdyby Czyczykowowi nie przyszła do głowy ta myśl, nie ukazałby się na świecie niniejszy poemat."

Poznaje przy tym różne warstwy społeczne i ich przedstawicieli. W miarę rozwoju akcji poznajemy coraz dogłębniej bohatera, który tylko sprawia wrażenie spokojnego, miłego i uczciwego człowieka.

"...najprzykrzejsze jest to, że z tego samego Czyczykowa byliby czytelnicy zadowoleni, gdyby autor nie zajrzał mu głębiej do duszy (...). To nic, że ani postać, ani cały obraz nie rzucałby się w oczy jak żywy; za to po skończeniu lektury dusza nie byłaby niczym wstrząśnięta (...)."

I dzięki, za zajrzenie do duszy Czyczykowa! I do całej reszty dusz, których są dziesiątki, a jednak:

"Wszyscy judasze. Jeden tam tylko jest porządny człowiek - prokurator, ale i ten, prawdę mówiąc, świnia."

Mogę się rozwodzić nad pięknym, bogatym językiem, nad zwrotami wprost do czytelnika, które dodają utworowi świeżości, nad sporą dozą humoru. Ale nie tylko o to chodzi w tej książce, Przede wszystkim jest to opis ludzkiej duszy. Pod postacią Czyczykowa, głównego bohatera ukrywa się tak naprawdę każdy z nas. Trochę jak z Panią Bovary.




"...sami się lękacie skierować na coś głębokie spojrzenie, lubicie prześliznąć się po wszystkim bezmyślnymi oczami. Pośmiejecie się nawet z całego serca z Czyczykowa; być może nawet pochwalicie autora - powiecie "Jednak niektóre rzeczy zręcznie podkreślił! Musi to być człowiek o wesołym usposobieniu!" I po takich słowach ze zdwojoną dumą powrócicie do siebie, uśmiech zadowolenia pokaże się na waszych twarzach i dodacie: "Trzeba się jednak zgodzić, że bardzo dziwni i bardzo śmieszni bywają ludzie tu i ówdzie na prowincji, a przy tym i wielkie łajdaki". A kto spośród was (...) nie publicznie, lecz w ciszy (...) zagłębi się we wnętrze własnej duszy to ciężkie pytanie: "A czy i we mnie nie ma jakiejś części Czyczykowa?"

Poza tym jest pełny i interesujący opis Rosji. Jej zwyczajów, przesądów, zachowań. A obok tego Gogol przedstawia swoją postawę wobec Rosji i Rosjan, co było dla niego niesamowicie trudne (z tego powodu wielokrotnie palił rękopisy).

Będę pamiętać o tej książce jeszcze długo. I na pewno do niej wrócę. Dlatego kocham klasykę. Dla takich książek. Zakończę na tym, bo: 

"...to co wesołe, momentalnie stanie się smutne, jeśli tylko zbyt długo zatrzymywać się przy nim, i wtedy Bóg wie co przychodzi do głowy."

Przeczytajcie tą książkę. A teraz dobranoc!


"...zasnął mocno, twardo, usnął w cudowny sposób, w jaki śpią tylko szczęśliwcy nie znający ani hemoroidów, ani pluskiew, ani też zbyt silnych skłonności umysłowych."

niedziela, 14 sierpnia 2016

Nie szufladkuj! "W jednej osobie" John Irving




Tytuł: W jednej osobie
Autor: John Irving
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 528

       Dopóki nie przeczytałam tej książki, myślałam że Irving to bardzo religijny pisarz. Dlaczego? Bo czytałam tylko "Modlitwę za Owena" tego autora. O, jak ja się myliłam! I dowiedziałam się (z okładki), że Irving napisał "Świat według Garpa". A ja kocham ten film! Będę czytać na pewno, jak tylko dorwę.

       "W jednej osobie" to książka o pisarzu biseksualiście żyjącym w Ameryce, w czasach plagi AIDS. Bardzo dobrze pokazuje zmiany nastawienia społeczeństwa do środowiska LGBT (i K). Porusza temat normalności. Kolejne już źródło niby oczywistej, a jednak nie dla wszystkich, mądrości - nie szufladkuj, dopóki nie poznasz.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Książkolino czyli szybko o książkach - Dawca; BFG; Bardziej przyjaciel niż lokator






         Ostatnio czytałam same "szybkie" lektury. Takie na parę godzin każda. Dwie okazały się bardzo ciekawe, trzecia trochę mniej. Nie ma co się rozwodzić i pisać wielkich recenzji. Zostanę przy paru zdaniach na temat każdej. 
       Postaram się, żeby takie "książkolino" pojawiało się w miarę regularnie na blogu, bo jest masa książek, które czytam "na raz".




        Dawca to taki "1984" albo "Nowy wspaniały świat", tylko dla młodzieży. Świat wyprany z uczuć (i wielu innych spraw, doczytajcie bo nie chcę psuć tego napięcia podczas dowiadywania się) i ujednolicony. I w tym wszystkim jedna osoba, która pamięta o każdym uczuciu od zarania dziejów. 
      Sama fabuła niezbyt nowatorska, ale książka przyjemna. Szczególnie dla tych, którzy lubią czytać o przyszłościowej wersji świata z "Wielkim Bratem". Trochę mi brakowało rozwinięcia wątku Dawcy. Zdecydowanie za szybko się kończy.



       BFG. Mogę być stronnicza, bo książki Roalda Dahla uwielbiam, ale wg mnie Bardzo Fajny Gigant jest bardzo fajny. Może nie czytałabym go mniejszym dzieciom, bo trochę drastyczne są opisy olbrzymów pożerających ludzkie ziemiaki (tak, ziemiaki bez n :D). Ale sama historyjka przyjemna, lekko zwariowana i wesoła. A język, którym mówi BFG rozczulająco i trafnie śmieszny. Uwielbiam takie językowe zabawy i twory (brawa dla tłumacza, wg mnie poradził sobie świetnie). Uśmiałam się i polecam.



        Ostatnia, najsłabsza. "Bardziej przyjaciel niż lokator" to trzy opowiadania. Trochę nieaktualne, przyciężkawy język. Najbardziej podobało mi się środkowe ("Marmolada z malin") o chłopcu, który szuka siebie odwiedzając dwie lekko stuknięte starsze kobiety.