niedziela, 14 sierpnia 2016

Nie szufladkuj! "W jednej osobie" John Irving




Tytuł: W jednej osobie
Autor: John Irving
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 528

       Dopóki nie przeczytałam tej książki, myślałam że Irving to bardzo religijny pisarz. Dlaczego? Bo czytałam tylko "Modlitwę za Owena" tego autora. O, jak ja się myliłam! I dowiedziałam się (z okładki), że Irving napisał "Świat według Garpa". A ja kocham ten film! Będę czytać na pewno, jak tylko dorwę.

       "W jednej osobie" to książka o pisarzu biseksualiście żyjącym w Ameryce, w czasach plagi AIDS. Bardzo dobrze pokazuje zmiany nastawienia społeczeństwa do środowiska LGBT (i K). Porusza temat normalności. Kolejne już źródło niby oczywistej, a jednak nie dla wszystkich, mądrości - nie szufladkuj, dopóki nie poznasz.



       Szybko mi się ją czytało. Zresztą poprzednią powieść Irvinga też, To są te powieści, które opisują kilka dekad i oddają klimat i nastroje w każdej z nich. To te, w których znasz prawie całe miasteczko, jednych lubisz, innych nie. Ale to nie te, które piszą tylko o miasteczku, tu pojawia się wiele wątków, które łączy wspólny temat. I to te, w trakcie których chcesz się w końcu dowiedzieć co za sekret tkwi w tej postaci. Tak jak w "Modlitwie za Owena" zastanawiałam się, co będzie z Owenem, tak tutaj ciekawiła mnie tajemnica Kitteridge'a - choć mniej.

      W książce jest ciekawa rada dotycząca czytania. Jedna z postaci mówi, żeby z każdej przeczytanej książki zapamiętać jedno zdanie. Pozwoli to potem przypomnieć sobie jej język. Podoba mi się taka rada i zamierzam ją stosować. Cytaty na końcu recenzji.

       Dzięki niej chyba w końcu przeczytam całego Szekspira. Sporo go w książce, bo główny bohater występuje w szkolnym teatrze. Będę (szczególnie na "Burzę" i "Sen nocy letniej") patrzeć na sztuki przez pryzmat "W jednej osobie" i szukać prawdziwej płci bohaterów.
     
       Polecam. Chyba, że ktoś jest homofobem to ostrożnie, bo może gorszyć. Choć fajnie byłoby, gdyby anty-LGBT przeczytali ją z otwartym umysłem, Może część popatrzyłaby inaczej na innych.
Myślę, że każdy kto patrzy na innych myśląc "to/on jest nienormalne/nienormalny" znajdzie w tej książce dystans. Potrzeba takich lektur, żeby ciągle i ciągle uzmysławiać sobie proste prawdy. Że ludzie są różni. Że nienormalność jest bardzo względna. Że stereotypy często kłamią. I tak dalej.


"Zwolnij, Williamie. Bo nie poczujesz smaku. A gdy książka zapadnie ci w serce, zapamiętaj z niej jedno, może ulubione zdanie. W ten sposób nie zapomnisz języka opowieści, która cię wzruszyła do łez"


A, jeszcze jeden wkleję, bo w zupełności wystarczyłby za recenzję:

"Drogi chłopcze, bądź łaskaw nie przypinać mi etykietki. Nie rób ze mnie kategorii, zanim mnie nie poznasz!"

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz