Autor: John Irving
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 528
Dopóki nie przeczytałam tej książki, myślałam że Irving to bardzo religijny pisarz. Dlaczego? Bo czytałam tylko "Modlitwę za Owena" tego autora. O, jak ja się myliłam! I dowiedziałam się (z okładki), że Irving napisał "Świat według Garpa". A ja kocham ten film! Będę czytać na pewno, jak tylko dorwę.
"W jednej osobie" to książka o pisarzu biseksualiście żyjącym w Ameryce, w czasach plagi AIDS. Bardzo dobrze pokazuje zmiany nastawienia społeczeństwa do środowiska LGBT (i K). Porusza temat normalności. Kolejne już źródło niby oczywistej, a jednak nie dla wszystkich, mądrości - nie szufladkuj, dopóki nie poznasz.
Szybko mi się ją czytało. Zresztą poprzednią powieść Irvinga też, To są te powieści, które opisują kilka dekad i oddają klimat i nastroje w każdej z nich. To te, w których znasz prawie całe miasteczko, jednych lubisz, innych nie. Ale to nie te, które piszą tylko o miasteczku, tu pojawia się wiele wątków, które łączy wspólny temat. I to te, w trakcie których chcesz się w końcu dowiedzieć co za sekret tkwi w tej postaci. Tak jak w "Modlitwie za Owena" zastanawiałam się, co będzie z Owenem, tak tutaj ciekawiła mnie tajemnica Kitteridge'a - choć mniej.
W książce jest ciekawa rada dotycząca czytania. Jedna z postaci mówi, żeby z każdej przeczytanej książki zapamiętać jedno zdanie. Pozwoli to potem przypomnieć sobie jej język. Podoba mi się taka rada i zamierzam ją stosować. Cytaty na końcu recenzji.
Dzięki niej chyba w końcu przeczytam całego Szekspira. Sporo go w książce, bo główny bohater występuje w szkolnym teatrze. Będę (szczególnie na "Burzę" i "Sen nocy letniej") patrzeć na sztuki przez pryzmat "W jednej osobie" i szukać prawdziwej płci bohaterów.
Polecam. Chyba, że ktoś jest homofobem to ostrożnie, bo może gorszyć. Choć fajnie byłoby, gdyby anty-LGBT przeczytali ją z otwartym umysłem, Może część popatrzyłaby inaczej na innych.
Myślę, że każdy kto patrzy na innych myśląc "to/on jest nienormalne/nienormalny" znajdzie w tej książce dystans. Potrzeba takich lektur, żeby ciągle i ciągle uzmysławiać sobie proste prawdy. Że ludzie są różni. Że nienormalność jest bardzo względna. Że stereotypy często kłamią. I tak dalej.
"Zwolnij, Williamie. Bo nie poczujesz smaku. A gdy książka zapadnie ci w serce, zapamiętaj z niej jedno, może ulubione zdanie. W ten sposób nie zapomnisz języka opowieści, która cię wzruszyła do łez"
Dopóki nie przeczytałam tej książki, myślałam że Irving to bardzo religijny pisarz. Dlaczego? Bo czytałam tylko "Modlitwę za Owena" tego autora. O, jak ja się myliłam! I dowiedziałam się (z okładki), że Irving napisał "Świat według Garpa". A ja kocham ten film! Będę czytać na pewno, jak tylko dorwę.
"W jednej osobie" to książka o pisarzu biseksualiście żyjącym w Ameryce, w czasach plagi AIDS. Bardzo dobrze pokazuje zmiany nastawienia społeczeństwa do środowiska LGBT (i K). Porusza temat normalności. Kolejne już źródło niby oczywistej, a jednak nie dla wszystkich, mądrości - nie szufladkuj, dopóki nie poznasz.
Szybko mi się ją czytało. Zresztą poprzednią powieść Irvinga też, To są te powieści, które opisują kilka dekad i oddają klimat i nastroje w każdej z nich. To te, w których znasz prawie całe miasteczko, jednych lubisz, innych nie. Ale to nie te, które piszą tylko o miasteczku, tu pojawia się wiele wątków, które łączy wspólny temat. I to te, w trakcie których chcesz się w końcu dowiedzieć co za sekret tkwi w tej postaci. Tak jak w "Modlitwie za Owena" zastanawiałam się, co będzie z Owenem, tak tutaj ciekawiła mnie tajemnica Kitteridge'a - choć mniej.
W książce jest ciekawa rada dotycząca czytania. Jedna z postaci mówi, żeby z każdej przeczytanej książki zapamiętać jedno zdanie. Pozwoli to potem przypomnieć sobie jej język. Podoba mi się taka rada i zamierzam ją stosować. Cytaty na końcu recenzji.
Dzięki niej chyba w końcu przeczytam całego Szekspira. Sporo go w książce, bo główny bohater występuje w szkolnym teatrze. Będę (szczególnie na "Burzę" i "Sen nocy letniej") patrzeć na sztuki przez pryzmat "W jednej osobie" i szukać prawdziwej płci bohaterów.
Polecam. Chyba, że ktoś jest homofobem to ostrożnie, bo może gorszyć. Choć fajnie byłoby, gdyby anty-LGBT przeczytali ją z otwartym umysłem, Może część popatrzyłaby inaczej na innych.
Myślę, że każdy kto patrzy na innych myśląc "to/on jest nienormalne/nienormalny" znajdzie w tej książce dystans. Potrzeba takich lektur, żeby ciągle i ciągle uzmysławiać sobie proste prawdy. Że ludzie są różni. Że nienormalność jest bardzo względna. Że stereotypy często kłamią. I tak dalej.
"Zwolnij, Williamie. Bo nie poczujesz smaku. A gdy książka zapadnie ci w serce, zapamiętaj z niej jedno, może ulubione zdanie. W ten sposób nie zapomnisz języka opowieści, która cię wzruszyła do łez"
A, jeszcze jeden wkleję, bo w zupełności wystarczyłby za recenzję:
"Drogi chłopcze, bądź łaskaw nie przypinać mi etykietki. Nie rób ze mnie kategorii, zanim mnie nie poznasz!"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz