sobota, 28 maja 2016

Książka. R. Adams "Wodnikowe wzgórze"

 "Wodnikowe wzgórze" jest na liście 100 książek, które poleca BBC. I słusznie! Jest fantastyczna. Długo zastanawiałam się jak ją opisać, by oddać jaka jest dobra. I pewnie i tak mi to nie wyjdzie.
Opowiada historię grupki królików, które chcą założyć nową królikarnię. Napotykają jednak na wiele przeciwności. I jeśli chodzi o zarys fabuły, to wszystko.
Jednak mimo prostej historii udało się stworzyć książkę niezwykłą. Przygody królików, baśnie o ich bóstwach (El Ahrerze i Frysie), cudowny króliczy język (sylflaj, hrer, elil itp. Do teraz mówię hrududu na pojazdy mechaniczne i Kihar na mewy ;) i oczywiście przekaz. Bo króliki mają cechy ludzkie i nie brak w książce mądrych przesłań czy znów zachowań głupich, które należy przemyśleć i wyciągnąć wnioski.
Książka jest magiczna. Mądra, zabawna i ciepła. Znajdzie się tu przyjaźń, miłość, odwagę, wytrwałość, pomoc, delikatność. Ale też gniew, złość, zawiść, okrutne traktowanie, wiezienie i śmierć. Bardzo szybko zaprzyjaźnicie się z Leszczynkiem, Czubakiem, Dołkiem i Piątkiem i zaczniecie im kibicować. Gwarantuję!
Przypomina mi Kubusia Puchatka, tylko bardziej poważnego, Muminki, O czym szumią wierzby, Doktora Dolittle a nawet trochę Władcę Pierścieni.
Poza tym można się z niej wiele dowiedzieć nt królików, ich zwyczajów i samej przyrody.

Półki: 100 bbc, ulubiona, chcę mieć, baśniowa, króliki, o ludziach na przykładzie zwierząt

wtorek, 17 maja 2016

Książka. "Wybór Zofii" William Styron

Ciężko mi uwierzyć, że ta książka dostaje bardzo często 10/10.
Mnie jakoś nie urzekła aż tak, a śmiem się nazywać dość ambitnym czytelnikiem.
Jest ciekawa, nie przeczę. Porusza. Losy Natana, Zofii i Stingo (no, może jego niekoniecznie) są burzliwe i zapadają w pamięci. Poza tym autor dawkuje najważniejsze informacje, tajemnice. To bardzo dobry chwyt, bo dzięki temu prawie do końca możemy się łudzić, że wybór Zofii dotyczył czegoś innego.
Jednak wiele cech mnie od tej książki odrzuca. Najważniejszą jest oczernianie Polski i Polaków. Dokładnie przeanalizował to pewien czytelnik z LC. Przykre, że wielu czytelników zagranicznych zapewne wyrobiło (lub utrwaliło) w sobie, dzięki tej pozycji, stereotypowy obraz brzydkiego, fałszywego Polaka antysemity, który nadużywa alkoholu.
Poza tym, idea łączenia opowieści o Żydach, obozach koncentracyjnych i innych, poważnych i tragicznych wydarzeniach z obsesją Stingo (Zofii i Natana też) dotycząca  seksu jest co najmniej dziwna. Ktoś w recenzji napisał, że zadziałało takie połączenie. Wg mnie nie zadziałało.
Źle się czuję po przeczytaniu tej książki. Ale nie żałuję, że to zrobiłam.
Zastanawiam się nad obozami koncentracyjnymi, nad psychicznym nękaniem, nad Zofią. Uderza mnie jak bardzo można pozbawić człowieka własnej wartości.
Nie lubię Zofii i jej wyborów. Ale też nie jestem w stanie postawić się w jej sytuacji. Na szczęście.

Półki: męczące, będę długo rozpamiętywać, nieprzyjemne,

środa, 11 maja 2016

Książka. "Posłaniec" Markus Zusak

Podobało mi się czytanie tej książki. Było przyjemne i lekkie, mimo że jest kilka momentów, po których zastanawiałam się nad swoim życiem.
Swobodny, choć troszkę zbyt refleksyjny język. Ciekawa, troszkę banalna historia. Taka rozczulająca, przywraca wiarę w człowieka.
Po jej przeczytaniu inaczej patrzy się na karty, szczególnie asy.
Dla mnie, ta książka jest mlodszą siostrą dzieł Schmitta i Alboma. Brakuje jej czegoś, nie jestem w stanie określić czego, by im dorównać.


Półki: lekkie pióro, polecam, refleksyjna, do poduszki

wtorek, 10 maja 2016

Książki jednego autora. Anthony Burgess

Jak na razie przeczytałam "Rok 1985", "Mechaniczną pomarańczę" i "Nakręcaną pomarańczę".

We wszystkich na uwagę zasługuje niesamowity talent do tworzenia nowego języka, a raczej przewidywania jak język będzie się zmieniał w miarę upływu czasu.
Tutaj wielkie brawa dla tlumacza, pana Stilera. Szczególnie w "pomarańczach..." pokazał, że ma ogromną wiedzę na temat językoznawstwa, którą wykorzystał w stworzeniu dwóch (są trzy, ale nie czytałam jeszcze "sprężynowej...") wersji tej samej książki. Każda z nich powstała na podstawie prognozy, że język polski ulegnie odpowiednio zrusyfikowaniu i zamerykanizowaniu. Gratka dla tych, którzy lubią czytać dla brzmienia słów/języka.

Jeśli chodzi o fabułę, to obie opowiadają o wolności.

Rok 1985 to pozycja obowiazkowa dla fanów Orwellowskiego "Roku 1984". Połowa książki to bardzo ciekawe wywiady i rozmyślania autora nt Orwella i jego dzieła oraz ogólnie o wizji przyszłości. Ta część pokazuje, jak inteligentnym i przewidującym człowiekiem był Burgess. Oraz to, że używa bardzo ładnego języka. To pełne opracowanie dzieła Orwella, z czepianiem się :)
 Druga część to wyobrażenie autora o roku 1985 w formie fabularnej. Jest to odpowiedź na "rok 1984" , pokazanie gdzie wg Burgessa popełnił błąd Orwell. Opis przyszłości pokazuje, co przewidział autor. Słusznie uważał (w roku 197x), że państwa będą gromadzić wszelkie dane o obywatelach, ingerując w poczucie wolności jednostki. Pisze też o Arabach, którzy zaczną zalewać Wielką Brytanię. I  o wielu innych mniej lub bardziej udanych przepowiedniach na przyszłość.

"...pomarańcze" są jednymi z moich ulubionych książek. Głównie ze względu na słowotwórstwo. Uwielbiam brzmienie tej przyszłości. I  chodzi tu o uproszczenie języka i głównie negatywne treści, które ze sobą niesie. Nie, tu chodzi o same słowa. Np. rybionek czy słynny horror szoł. Przyjemne dla ucha jak dla mnie.
Sama fabuła też zasługuje na uwagę. Ciekawa, nowatorska, mocna.
(przy okazji, film Kubricka też uwielbiam)

Półki: ulubione, język, przyszłość


piątek, 6 maja 2016

Książka. "Podróż na sto stóp" R. C. Morais

Zaskoczyła mnie. Ale niestety nie pozytywnie. Po okładce (filmowa) i opisach myślałam, że będzie to jedna z tych książek, gdzie na początku wszystko idzie jak po grudzie (hinduska kuchnia we Francji), żeby potem główna hetera psująca szyki się nawróciła i pomogła stworzyć romantyczny, wyciskający łzy happy end. Wyszło by typowo, hollywoodzko i w sam raz dla tych czytelników którzy gustują w "powieściach dla pani domu", jak ja je nazywam.

Do połowy tak było. I niezbyt mi się podobało już wtedy, bo bohaterowie byli za słabo zarysowani. Nie ciekawiło mnie co się z nimi stanie bo jedyne cechy charakterystyczne każdego z nich, były do bólu sztampowe, a wydarzenia przewidywalne.
Przy okazji, opisy potraw przyciezkie i niezbyt apetyczne jak dla mnie.

Po połowie książki dzieje się coś dziwnego. Są próby opisania historii restauracjii we Francji (strajk dot. podatku vat, kuchnia molekularna). Są też próby zarysowania nowych wątków, przyjaźni głównego bohatera i rozwoju wewnętrznego jego samego.
Ale to wszystko jakieś takie...płaskie i bez polotu. Przeczytałam tą książkę parę godzin temu, a już zapomniałam imienia głównego bohatera (pamiętam madame Mallory i tu był potencjał).
Mam wrażenie, że autor chciał połączyć hollywoodzką historię z czymś ambitniejszym. Wg mnie nie wyszło ani jedno, ani drugie.

Półki: szkoda czasu, może film jest lepszy (choć typowy na pewno)

Książka. "Pomarańcze w śniegu" Peter Kerr

Przyjemna, lekka, nawet zabawna momentami. Taka książka do kawy, na uspokojenie, na pomarzenie o podróżach. O tym, że zostawiamy za sobą szarą codzienność i jedziemy na Majorkę prowadzić sad pomarańczowy. Oczywiście są problemy, ale wiadomo, że na końcu wszystko się układa, miejscowi nas lubią, pomarańcze się udają i mamy nowy dom i nowe miejsce na ziemi.
Książka powstała jako początek serii o życiu na Majorce. Jednak mimo tego, że przyjemna, nie zainteresowała mnie na tyle, by chcieć sięgać po resztę.

Półki: przyjemna, zaraz o niej zapomnę, podróżnicza, kolorowa i smakowa (sporo miłych opisów krajobrazów i smaków)

wtorek, 3 maja 2016

Książka. "Salinger" D. Shields, S. Salermo

Biografia Jerome Davida Salingera, który dla mnie, do tej pory, był autorem fantastycznego "Buszującego w zbożu".
Po przeczytaniu wiem o nim dużo więcej. I mimo, że nie był idealny (szczególnie jako ojciec i mąż), to nadal uważam go za wielkiego człowieka.
Druga Wojna Światowa, Oona i Charlie Chaplin, Ernest Hemingway, Mark Chapman i John Lennon, wendanta. Te hasła już zawsze będę kojarzyć m. in. z Salingerem.

Ciekawa forma biografii - wypowiedzi ponad 200 osób z otoczenia pisarza, przerywane informacjami, opiniami i wyjaśnienia mi autorów. Wydaje się kompletną książka, autorzy bardzo sumiennie podeszli do tematu, przy czym nie wprowadzili monotonności. Pokazali Salingera z każdej strony, a czytający sam może wybrać jak ocenia jego postępowanie.

Dzięki tej biografii wiem, że muszę przeczytać "Dziewięć opowiadań" i inne teksty o rodzinach Caufieldów i Glassów.
I bardzo wyczekuję opublikowania utworów "z sejfu", wg książki mają się ulazać w latach 2015-2020.

Książka ląduje na półkach: mam; polecam; ciekawa biografia; wielki, dziwny człowiek