Jak na razie przeczytałam "Rok 1985", "Mechaniczną pomarańczę" i "Nakręcaną pomarańczę".
We wszystkich na uwagę zasługuje niesamowity talent do tworzenia nowego języka, a raczej przewidywania jak język będzie się zmieniał w miarę upływu czasu.
Tutaj wielkie brawa dla tlumacza, pana Stilera. Szczególnie w "pomarańczach..." pokazał, że ma ogromną wiedzę na temat językoznawstwa, którą wykorzystał w stworzeniu dwóch (są trzy, ale nie czytałam jeszcze "sprężynowej...") wersji tej samej książki. Każda z nich powstała na podstawie prognozy, że język polski ulegnie odpowiednio zrusyfikowaniu i zamerykanizowaniu. Gratka dla tych, którzy lubią czytać dla brzmienia słów/języka.
Jeśli chodzi o fabułę, to obie opowiadają o wolności.
Rok 1985 to pozycja obowiazkowa dla fanów Orwellowskiego "Roku 1984". Połowa książki to bardzo ciekawe wywiady i rozmyślania autora nt Orwella i jego dzieła oraz ogólnie o wizji przyszłości. Ta część pokazuje, jak inteligentnym i przewidującym człowiekiem był Burgess. Oraz to, że używa bardzo ładnego języka. To pełne opracowanie dzieła Orwella, z czepianiem się :)
Druga część to wyobrażenie autora o roku 1985 w formie fabularnej. Jest to odpowiedź na "rok 1984" , pokazanie gdzie wg Burgessa popełnił błąd Orwell. Opis przyszłości pokazuje, co przewidział autor. Słusznie uważał (w roku 197x), że państwa będą gromadzić wszelkie dane o obywatelach, ingerując w poczucie wolności jednostki. Pisze też o Arabach, którzy zaczną zalewać Wielką Brytanię. I o wielu innych mniej lub bardziej udanych przepowiedniach na przyszłość.
"...pomarańcze" są jednymi z moich ulubionych książek. Głównie ze względu na słowotwórstwo. Uwielbiam brzmienie tej przyszłości. I chodzi tu o uproszczenie języka i głównie negatywne treści, które ze sobą niesie. Nie, tu chodzi o same słowa. Np. rybionek czy słynny horror szoł. Przyjemne dla ucha jak dla mnie.
Sama fabuła też zasługuje na uwagę. Ciekawa, nowatorska, mocna.
(przy okazji, film Kubricka też uwielbiam)
Półki: ulubione, język, przyszłość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz