Przyjemna, lekka, nawet zabawna momentami. Taka książka do kawy, na uspokojenie, na pomarzenie o podróżach. O tym, że zostawiamy za sobą szarą codzienność i jedziemy na Majorkę prowadzić sad pomarańczowy. Oczywiście są problemy, ale wiadomo, że na końcu wszystko się układa, miejscowi nas lubią, pomarańcze się udają i mamy nowy dom i nowe miejsce na ziemi.
Książka powstała jako początek serii o życiu na Majorce. Jednak mimo tego, że przyjemna, nie zainteresowała mnie na tyle, by chcieć sięgać po resztę.
Półki: przyjemna, zaraz o niej zapomnę, podróżnicza, kolorowa i smakowa (sporo miłych opisów krajobrazów i smaków)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz