sobota, 25 czerwca 2016

"Gra Endera" Orson Scott Card

- Hej, o czym dziś pogadamy?
- O Grze Endera
- Ok, o czym to?
- O Enderze i jego grze.Świetna jest!
- No dobra, ale o czym ona jest?
- Hm, żeby nie zanudzić. Wyobraź sobie Harrego Pottera. Już?
- No pewnie
- To teraz zabierz mu prawie wszystkich przyjaciół, Hogwart i magię. Zamiast tego wyślij go w kosmos, dorzuć masę przeciwności losu, więcej samotności, silniejszą psychikę i sporo nauki.
- A Voldemort?
- Zamiast niego są robale. I tak jak Harry, Ender jest jedyną osobą, która może je pokonać. Porównanie do Harrego jest dość luźne, nie jest żadnym plagiatem ani nic w tym stylu. Po prostu też jest chłopak, który jest wyjątkowy i walczy ze złem.
- Brzmi banalnie
- Ale takie nie jest. Jest naprawdę sporo ciekawych pomysłów w tej książce. I nie jest sztampowa. Nie nudziło mnie czytanie, a wręcz bardzo wciągnęło. Tylko żal mi tego Endera było cały czas.
- Dlaczego?
- Bo ciężkie miał to dzieciństwo. W normalnym życiu załamałby się tysiące razy chyba. Choć pewnie na tym polega jego wielkość - miał niesamowicie wytrzymałą psychikę. Ale wydaje mi się, że jeszcze sporo rzeczy "siedzi" mu w głowie.
- Ale to o samym jego dzieciństwie jest, tak?
- Tak, są kolejne części, podejrzewam że opisują jego dalsze losy.
- Więc może dochodzi z psychiką do ładu?
- Zobaczymy, bo zamierzam sięgnąć po resztę.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz