czwartek, 16 czerwca 2016
"Rękopis znaleziony w Saragossie" Jan Potocki (wersja z 1810 roku)
- Cześć, co czytałaś ostatnio?
- Hej, a świetną książkę. Kobyła, bo ponad siedemset stron ale warto było!
- Tak? A o czym?
- Na pewno znasz, albo słyszałeś o filmie. Zresztą o książce pewnie też. "Rękopis znaleziony w Saragossie" Potockiego
- O! Film mi się podobał, jak książka?
- Wiadomo, lepsza niż film. Ale tutaj nie chodzi o to, że źle zrobili film, bo to nieprawda. Tylko o to, ze nie dałoby się całej książki sfilmować, no chyba żeby zrobić serial, bo tam jest opisanych 61 dni.
I serial też by nie dorastał książce do pięt bo nie da się w nim spastiszować różnych gatunków literackich, co w książce wychodzi świetnie. Bardzo często śmiałam się pod nosem.
- Ok, a o czym to?
- Hmm, ciężko opisać, bo pewnie bym Cię znudziła suchymi faktami. Ogólnie chodzi o 61 dni z życia Alfonsa (tak, wiem) van Wordena. Ciekawe jest, że książka jest napisana szkatułkowo.
- Czyli?
- Czyli na przykład, bohater spotyka naczelnika Cyganów i on opisuje mu swoją historię. W historii naczelnika pojawia się księżniczka i opisuje swoją historię. I tak dalej
- Taka Incepcja?
- Można tak powiedzieć :) Poza tym ciekawe czasy są opisywane. Okolice roku 1800 i masa faktów historycznych i geograficznych jest tam upakowana. Można się sporo dowiedzieć, choć pod koniec już mi się ta historia trochę pomieszała, ale wiesz że ja z historii jestem noga.
- Fakt
- No, i dlatego też lubię Potockiego, bo on troszkę tą historię i geografię mieszał. Tylko, że u niego raz, że nie było internetu żeby sprawdzić w parę minut te tematy a dwa, że to nie jest aż tak bardzo istotne dla fabuły.
W ogóle to sam Potocki mnie onieśmielił, jak przeczytałam jego biografię na końcu książki. W moim wieku miał już sporo tytułów, napisanych powieści i innych dzieł, zwiedził kawał świata i...no jednym słowem człowiek renesansu z niego był. Bardzo ambitny facet.
- Słyszałem, że popełnił samobójstwo
- Tak. Szkoda, bo pewnie napisałby jeszcze wiele dobrych książek. Ale mam ciekawostkę, dotyczącą jego śmierci. Wiesz jak zginął?
- Zastrzelił się, tak?
- Tak, ale wiesz czym?
- No jak czym, pistoletem.
- Tak, ale zamiast kuli użył polerowanej przez tygodnie albo miesiące gałki.
- O kurczę, to troszkę dziwne
- Ponoć każdy wielki człowiek jest trochę dziwny. A apropos długiego przygotowania to wróćmy do książki. Bo nie wiem czy wiesz, ale istnieją 3 wersje "Rękopisu...". Chciałabym przeczytać jeszcze tą z 1804 roku, bo tam sporo z oryginału utonęło w tłumaczeniu
- To Potocki nie pisał po polsku?
- Nie, bo mimo że się urodził w Polsce, to nie mówił dobrze w naszym języku. Pisał po francusku. I właśnie pierwszą wersję Rękopisu, która jest krótsza - dopiero później Potocki wprowadził duuuże zmiany i dopisał dni, zlikwidował praktycznie wątek Żyda Wiecznego Tułacza, i tak dalej - tłumaczył Edmund Chojecki.
- I co, tak tłumaczeniem zniszczył tą pierwszą wersję?
- Nie zniszczył. Ta jego wersja jest już jakby kultowa. On troszkę popłynął w tłumaczeniu. To znaczy, hmm, jakby to powiedzieć. Potocki pisał po francusku. Francuski z epoki i polski z epoki się różniły, francuski był bardziej rozwinięty tak w skrócie. I dlatego wersja Chojeckiego, jeśli chodzi o jakieś konkretne nazewnictwo jest uboższa, albo raczej uproszczona. Ale znowu z drugiej strony Potocki ponoć pisał bardzo proste, zrozumiałe, takie czyste zdania. A Chojecki lubił język ozdobny. I tu popłynął, bo ubarwiał zdania. W efekcie stworzył prawie inną książkę, językowo oczywiście (choć i jest sporo błędów w jego tłumaczeniu). Ta jego wersja bardzo zapadła w naszą kulturę.
A znowu ta wersja z 1810, którą czytałam, jest już bardzo zbliżona do oryginału. Są poprawione błędy, w przypisach jest masa dodatkowych informacji, a język jest dostosowany tak, żeby odpowiadał oryginałowi. Apropos tego języka to faktycznie jest tak jak chciał Potocki. Czytając łapiesz pewien rytm przez to, że często jako taka rama dla poszczególnych opowiadań stosowane są identyczne albo prawie identyczne sformułowania. Ma to swój klimat
- Ale to znaczy, że to są dwie różne książki!
- No w zasadzie tak. Dlatego chciałabym przeczytać tą z tłumaczeniem Chojeckiego
- To już wiem jaki Ci prezent kupię kiedyś! :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz