Tytuł: Cień Góry
Autor: Gregory David Roberts
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2016
Stron: 800
Inne: Druga część Shantaram (pisałam o nim tutaj)
Po przeczytaniu tej książki zmieniłam opinię o Shantaram. Na lepsze. Bo Shantaram nie było jakimś wielkim dziełem, ale miało równowagę. Była i akcja, i "filozofowanie", i zabawne momenty, i przekrój przez różnorodne postacie, i klimat Indii, i wojna, i pokój, i miłość. Jeśli coś zaczynało mnie nudzić, miałam pewność, że za parę stron będzie jakiś lekki i przyjemny tekst.
W Cieniu Góry nie ma równowagi. Jest ciągle o Karli i Linie (Shantaramie), czyli o dwóch postaciach, które mnie najbardziej irytowały już w pierwszej części. Jest Karla, jest Lin i są mądrości życiowe. Naprawdę ciężko się to czytało. Gdyby jeszcze te mądrości były jakieś nowatorskie, to byłoby jakoś ciekawiej. Ale to takie typowe slogany ubrane w ozdobny język. Ten język mnie bardzo śmieszył. Na końcu każdego rozdziału śmiałam się najbardziej, bo tam pojawiały się stwierdzenia typu:
"I tak razem czekaliśmy podczas tej nocy czuwania, aż szkarłatny świt obudził nową tułaczkę i pomógł jej dotrzeć na brzeg."
albo
"Rozgrzeszyłem się z tych grzechów. Ale wody zostały zmącone, a twarz, którą zawsze przydawałem swoim czynom była niewyraźna, coraz mniej widoczna."
"Rozgrzeszyłem się z tych grzechów. Ale wody zostały zmącone, a twarz, którą zawsze przydawałem swoim czynom była niewyraźna, coraz mniej widoczna."
I to są przypadkowe sformułowania. Bywały dużo bardziej rozwinięte. I nie chodzi o to, że nie lubię ozdobnego języka ani życiowych mott, i tym podobnych. Jeśli są dobre, użyte w odpowiednim kontekście i nie jest ich zbyt dużo to je bardzo lubię. Ale w Cieniu Góry mi przeszkadzały bardzo. Bo były, jak dla mnie, płytkie. Takie to wszystko naciągane było. Nie przemawia do mnie ta książka.
Poza tym brakuje akcji. Coś się niby dzieje, ale faktyczna akcja rozgrywa się gdzieś obok, wiemy o niej z relacji innych bohaterów. I są błędy. Jest opisana jedna scena, w której kobieta pyta Lina czy śpi. Ten odpowiada "nie". Kilkukrotnie się pyta i on za każdym razem mówi "nie", na co ona mówi "skoro śpisz to dlaczego odpowiadasz?". Może się czepiam, ale nie spodobało mi się to.
Poza tym brakuje akcji. Coś się niby dzieje, ale faktyczna akcja rozgrywa się gdzieś obok, wiemy o niej z relacji innych bohaterów. I są błędy. Jest opisana jedna scena, w której kobieta pyta Lina czy śpi. Ten odpowiada "nie". Kilkukrotnie się pyta i on za każdym razem mówi "nie", na co ona mówi "skoro śpisz to dlaczego odpowiadasz?". Może się czepiam, ale nie spodobało mi się to.
Ma ładną okładkę. Naprawdę nie jestem w stanie wymyślić innych zalet tej książki. To nie moja bajka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz