sobota, 2 lipca 2016
Psiryj, ścierwo wojny i Zatopione Miasta
- Hej, co dziś mi opowiesz?
- A, takie jedno zaskoczenie. Dostałam tę książkę przypadkiem. Myślałam, że (delikatnie mówiąc) mnie nie zachwyci. Ale już po paru rozdziałach zmieniłam zdanie. Czyli powiem ci o Zatopionych miastach
- Jaki to gatunek?
- Fantastyka, science-fiction. Już ci nakreślam zarys fabuły. Przyszłość, zaawansowana wojna. Wojna to główny temat, zaraz obok przyjaźni i lojalności tak w ogóle. Mamy Mahlię, główną bohaterkę, uciekinierkę bez prawej ręki, jej przyjaciela Mouse'a i genetycznie modyfikowanego psiryja - Toola, który jest połączeniem człowieka, psa, tygrysa, hieny i kilku innych gatunków. Taka maszyna wojenna.
- I oni walczą przeciwko niemu?
- Właśnie nie. Nie chcę zdradzać fabuły. Ale bardzo warto przeczytać. W ogóle to rzadko się zdarza, żebym się zgadzała z opiniami na okładce. A tutaj podpisuję się rękami i nogami.
W zasadzie nie będę się bezcelowo produkować, słuchaj. Wg "Los Angeles Times"
"Suzanne Collins swoimi Igrzyskami śmierci mogła wprowadzić czarne wizje przyszłości do literatury młodzieżowej, ale to Bacigalupi jest mistrzem w tej dziedzinie"
A Tomasz Majewski: "Pełnokrwista, postapokaliptyczna opowieść science-fiction, taka jaką lubię: brudna od juchy, wciągająca i pełna gorzkiej refleksji nad naszą przyszłością."
"Zawrotne tempo akcji i piękny język" od "Publishers Weekly"
- Czyli kawał fajnego postapo?
- Zdecydowanie. I nie głupiego, bo ma naprawdę bogaty, piękny język, a autor bez nadęcia pisze o przyjaźni, wyborach i o tej wojnie.
- Przekonałaś mnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz