piątek, 1 lipca 2016
Bzzzz, Bzzzz, ..., ....,
- Hej, skończyłam Historię pszczół, chcesz posłuchać?
- No pewnie! Pamiętam jak dwa dni temu mówiłaś, że zaczynasz czytać bo tak wiele znajomych Ci mówiło, że świetna
- I mieli rację! Bałam się zaczynać, bo wiedziałam że się skończy. I skończyła się za szybko...Pamiętasz jaka byłam zachwycona Atlasem chmur Mitchella?
- Pamiętam, mega Cię wciągnęła.
- I z tą było tak samo. Czytając chcesz z jednej strony wiedzieć "co dalej" ale z drugiej widzisz jak mało stron zostało do końca i już czujesz książkowego kaca.
- A tak w ogóle to o czym to jest? Historia pszczół, czyli że o pszczołach głównie?
- Nie głównie. Pszczoły są tłem, bardzo ważnym, ale tłem. To jest o rodzinie. O trzech podejściach do rodzicielstwa.
- A co to za rodziny?
- Każda z nich żyje w innych czasach, więc mamy też relacje z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości
- Jak w "Atlasie Chmur", tylko tam było więcej wersji
- Tak. I tutaj też bardzo wciągają historie każdej z osób. Przeszłość to mąż i ojciec, który próbuje udowodnić sobie i swojemu mentorowi, że jest coś wart. Teraźniejszość to znowu mąż i ojciec, który chce pozostać taki, jaki jest. A przyszłość to żona i matka, która stara się zrozumieć co się stało ze światem. Każdy z nich ma też problemy ze zrozumieniem swoich dzieci i małżonków.
- Dość ciężkie tematy jak słyszę.
- Fakt, ale napisana jest bardzo lekko. Nie przytłacza. I język też jest bardzo przyjemny. Mimo, że książka nie jest idyllą i daje do myślenia, to czytanie jej mogę porównać do wrażenia jakie robi na mnie kocyk, kawa i zapach miodu w tle
- Zachęcająco mówisz
- A apropos tego dawania do myślenia, to myślę, że każdy powinien przeczytać tę książkę. Po pierwsze, pięknie napisana. Po drugie, mega szybko się ją czyta. A po trzecie, najważniejsze, nie dostała Bookera za nic. Jeśli ktoś lubi obyczajówki to jest idealna. I przy okazji zwraca uwagę na kolejny, po rodzicielstwie bardzo ważny temat - pszczoły.
- Ale co z tymi pszczołami?
- No znikają. Już teraz, w naszym świecie. A w książce jest opisane co może się stać, jeśli to się utrzyma, albo raczej pogłębi, czyli co będzie, jeśli pszczoły znikną zupełnie.
- Ale co w tym takiego strasznego? Przecież bez miodu też da się żyć.
- Ha! Nie tylko o miód chodzi. Bez pszczół nie byłoby prawie żadnych warzyw i owoców. To znaczy byłyby, ale nie wydawałyby owoców. Te małe bzyczące owady robią więcej niż ci się wydaje. Warto o tym poczytać.
- Ok, dokształcę się. Zacznę od Historii pszczół
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz